poniedziałek, 3 września 2012


Oczami Rox.
Po koncercie moje życie obruciło sie do góry nogami. A więc ze mną było tak jak praktycznie z Camill Hazzę poznałam
na koncercie. Poprosił mnie o nr.telefonu bym zostawiła mu obok schodów. Na następny dzień zadzwonił do mnie bysmy
sie spotkali w parku. Gdy przyszłam Harry już tam na mnie czekał.
  -Hej.Przywitał się ze mną.
  -Hej.Odpowiedziałam.
  -No to idziemy gdzieś?. Zapytał.
  -Nom. Gdzie?.
  -Pochodzić po parku.?
  -Okej.
Razem z Hazzą opowiadaliśmy o sobie.Myślałam że jest przemądrzały, no ale jak widać pomyliłąm się.
Po całym spotkaniu wróciłam do domu. Potem poszłam do Camill. Siedziałyśmy i nie mogłyśmy uwierzyć w to co sie dzieje.
Jak to możliwe że poznałyśmy tak wielkie gwiazdy. No ale cóż, fajnie ich znać i uważam to za nasze szczęście.
Na następny dzień, wstałam rano odbyłam poranną toaletę i poszłam z Camill do parku.
  -Hej. Przywitała się ze mną.
  -Hej odpowiedziałam.
  -Co ty na to byśmy wyleciały na jakiś czas do Polski?. Zaproponowała.
  -Dlaczego nie?.Pomyślałam że to nie zły pomysł.
  -Okej to ja musze lecieć załatwie nam bilety na jutro rano ok?.
  -Okej. Ale musze jeszcze powiedzieć o tym Hazzie. Odpowiedziałam.
  -Okej to ja lece. Pa. Powiedziała żegnając się ze mną.
Fajny pomysł z tym wyjazdem, ale musze powiedomić o tym Hazze, no a przy najmniej wypadało by. Wieczorem poszłam do niego.
Harry dopytywał dlaczego?, że będzię tęsknił. Ale ja też potrzebowałam wylecieć. W Polsce mam swoją rodzine. Mama pewnie
oszaleje z radości gdy mnie zobaczy. W prawdzie dzwoniłyśmy do siebie, rozmawiałyśmy przez skypa ale to nie to samo.
Gdy wruciłam do domu od Harrego, miałam 2 nieodebrane połączenia. Oba były do Camill. Zadzwoniłam do niej i zapytałam o
co chodzi.
  -Hej. Co się stało że dzwoniłaś?. Zapytałam.
  -Hej. Chciałam Cię poinformować że wylkot mamy jutro rano o 6,30.
  -Okej, dzięki.Odpowiedziałam
  -No to spotykamy się o 6,00 obok mojego auta.?
  -Ale jak ty tam chcesz zostawić auto, przecierz wylatujemy na jakiś czas.
  -Ok, no to zadzwonie do Nialla może nas podwiezie.
  -Okej, no to 6,00 pod blokiem?.
  -Ok, pa. Powiedziała Camill rozłączjąc się.
Rano nie umiałam się dobudzić. Wczoraj dosyć długo się pakowałam i to chyba przez to. Była już 5,50. Szybko się zrobiłam i
zeszłam na dół. Camill czekała już na mnie z Niallem i co dziwniejsze z Harrym i resztą chłopaków. Gdy jechaliśmy na
lotnisko, poznałyśmy trochę bardziej chłopaków.
  -Rox hmmm... Dużo to tobie słyszeliśmy. Harry ciągle o tobie mówi. Odezwał się Liam.
  -Zamknij się, młotku. Powiedział Harry.
Ja cicho się zaśmiałam i w mgnienu oka byliśmy już na lotnisku. Wyszliśmy z auta i pożegnałyśmy się z chłopakami.
  -Gdy tylko dolecicie zadzwońcie okej.? Powiedział Niall.
  -Ok. Odpowiedziała Camill.
Potem poszłyśmy z Camill do samolotu i spokojnie doleciałyśmy. Nie mówiłam o tej wizycie Mamie. Chce by była to
niespodzianka.

_______________________________

No to po rozpoczęciu. Teraz 1 gimnazjum. Masakra. Ale mamy ładnych chłopaków teraz omniom. Miłego czytania. Rox :)

1 komentarz:

  1. <3333 świetne!!!!!!!!!!! uwielbiam !
    _________
    Czekam na kolejneee ;D

    OdpowiedzUsuń