sobota, 15 grudnia 2012

Takie nie typowe .. Ale postanowiłam dodać giffy.

Ja: Niall kochanie ... zjadłam twoje ciasteczka.. Przepraszam
Niall: Nie żyjesz.
Niall Horan - niall-horan Fan Art


Ktoś: Zostaw [t.i], ona jest bleee.
Niall: Tak, tak.;Po dłużesz chwili ; - Co ty człowieku dupisz.?

Niall Horan - niall-horan Fan Art



Ty: Niall kochasz mnie.?
Niall: Niee.!

Niall Horan - niall-horan Fan Art


Po dłuższej chwili:
Niall:- No może jednak kocham...Niall Horan - niall-horan Fan Art
Niall : - No dobra kocham.


Niall Horan - niall-horan Fan Art


Niall:- [t.i] Wyjdziesz za mnie.?
Ty: Tak.!
Niall: Naprawde.?

Niall Horan - niall-horan Fan Art
 Ty :Oczywiście że tak.
Niall: Yeeeeeeah.!
Niall Horan - niall-horan Fan Art


Paul: Niall choć już.
Niall: Nie tam jest [t.i]

Niall - niall-horan Fan Art



No to tyle. Dzięujem Kocham was miśki.;**




poniedziałek, 10 grudnia 2012

środa, 5 grudnia 2012

Dziwne zdarzenie


Następnego dnia wstałam o 8,15.. To wszystko okazało się jednym wielkim snem. Nigdy nie poznałam Nialla. Jedna wielka ściema.
Nie wiedziałam co robić .. Potem szybko się i ubrałam i moje życie płyneło jak zawsze. Poszłam po Rox.
 - Heej. Powiedziałam spotykając ją na mieście.
 - Heej. Odwzajemniła.
Tego dnia wieczorem miałam pojechać do Polski. Ta cała uczelnia to też wielka ściema. Mieszkałam w Niemczech.
Gdy wruciłam do domu mama spojżała na mnie i spuściła głowe. 
 - Heej. Mamo co sie dzieje. Zapytałam ze zdziwieniem.
 - Musimy ci coś z tatą powiedzieć. Tata dostał prace w Irlandii. Co znaczy że będziemy musieli się tam przeprowadzić.
Odparła po chwili ciszy.
 - Ale jak to .! Mamo.! Co z przyjaciółmi.?! 
Byłam strasznie zła na mame i tate. Poszłam do swojego pokoju, usiadłam na kanapie i usnełam. Obudzia mnie mama.
Byłam już spakowana mama zdążyła to za mnie zrobić. Gdy wychodziliśmy przed domem stali przyjaciele. Pożegnaliśmy sie.
Łzy napływały mi do oczu. Ale miałam tylko chwile by się z nimi pożegnać. Włożylimy walizki do auta i ruszyliśmy na lotnisko.
Dotarliśmy wreszcie do Irlandii. Jestem teraz na lodnisku.
Włożyłam słuchawki do uszu słuchając piosenki "Mistleotle" Justina Biebera. Nagle wpadł na mnie blondyn z niebieskimi
oczami i bląd włosami. Trzymałam w ręce gorącą cherbate.
 - O..ojej przepraszam. Zająkną się chłopak.
Wydarłam się na niego . Byłam zła na mame i wgl . I jeszcze on. Potem wsiadłam z rodzicami do auta zmierzając w strone
nowego domu.
 - No to jesteśmy córeczko. Powiedziała mama pomagając wyciągnąć tacie walizki z auta.
W sumie spodobały mi się te okolice ... Ładny dom nawet mam świetny pokój. Tylko jest jeden minus. Mam łużko przy oknie
na parapecie .. to znaczy wielkim parapecie. Ale to jeszcze nic mam Okno zaraz na przeciwko okna domu który znajduje się 
obok naszego. Wieczorem postanowiłam wyjść sie gdzieś przejść .. Wziełam psa i poszłam. Uwielbiam piewać więc idąc 
nie co sobie śpiewłam pod nosem. Potem wróciłam do domu, wykąpałam się i położyłam na nowe łóżko na "parapecie".
Pisałam piosenke gdy wreszcie do okna naprzeciwko wszedł blondyn o niebiekich oczach. Jego oczy były niebieskie
niczym ocean. Ale co ja się tu będę rozmarzała ... Wiedziałam że z kąś go kojarze .. tylko nie mogłam go nigdzie dopasować.
Chłopak sięgną po pisak i kartke. Napisał na niej "Hej jestem Niall "
Nie no to są chyba jakieś jaja .. przecierz to jest Niall Horan ten z One direction. To jest nie możliwe . 
No tak .. w sumie to on na mnie spadł na lodnisku ... Ale dobra wracając do daszego opowiadania.
Wziełam kartke i odposałam chłopakowi . "Hej, jestem Camilla .. przepraszam za to co było na lotnisku."
Odpisałam czerwieniąc się cała. " Nie no spoko, masz ochote się gdzieś przejść " Zapytał. 
"Jasne czemu nie." ..... " No to za 20min po ciebie będe." Odpisał szybko odchodząc od okna.
Boże to chyba kolejny głupi sen . Ale po co ja się będe tym przejmować ... ważne to co jest teraz a nie to co było wtedy
w tym śnie. Szybko ubrałam niebieskie rurki, tunike zieloną i długo czekać nie musiałam ponieważ Niall czekał już na mnie
przy drzwiach.

_______________________________________________-

Hejj sorka że tak długo nie dodawałam ale nie mam zbyt czasu . :c 
Rox nareszcie mamy wydupane . ;*

wtorek, 13 listopada 2012


Pobyt z Niallem.

Nareszcie w domu. Rzem z Niallem dotarliśmy już. Wreszcie. Teraz tylko dojazd. Gdy wyszłam z samolotu od razu poczułam
że nareszcie jest tu . Z Niallem. Kocham go i myśle że wyjdzie z tego cos poważniejszego. Treningi z Hokaja
zostały przepisane tutaj .. Suuuper.! Razem z dziewczynami dziennie będziemy się widywać .
 - Idziemy.? Zapytał Niall.
 - Jasne. Odpowiedziałam i ruszyliśmy w kierunku limuzyny.
Gdy jechaliśmy trochę mi się przysneło .. śnił mi się piękny dom .. a w nim Ja i Niall. Chłopaki na dole. Rox z Harrym.
Może kiedyś to nastanie .. Boże o czym ja wogóle myśle .. Chociarz nadal nie umiem uwierzyć w to że jestem z Niallem
to napewno wiem co do niego czuje.
 - Wejdz już do środka. Powiedział Niall gdy dojechliśmy.
 - Ok. Powiedziałam dożucając całus.
Gdy weszłam było strasznie ciemno .. zapaliłam tylko światlo gdy ze wszystkich stron pokoju rozległ się krzyk.
 - Niespodzianka.!
Krzykneli wszystcy .. a dokładniej Rox, reszta chłopaków z One Direction i reszta.
 - co wy tutaj wszystcy robicie zdziwiłam się, będąc za razem ucieszona.
 - No jak to co.. przyszliśmy Cię przywitać.
W tym momęcie do domu wszedł Niall z pezętem ..  było to zaproszenie na jakąś gale.
I nagle zrobiło mi się strasznie miło ... reszte wieczoru spędziliśmy wszytscy razem .. rozmawialiśmy, graliśmy,
opowiadaliśmy jak było gdy mnie i ich przy mnie nie było.

Następnego dnia. 

Obudziłam się dosyć późno .. obok mnie leżał Niall. Dałam mu jeszcze całusa i poszłam odbyć poranną toaletę,
zjadałam jeszcze szybkie śniadanie i szykowałam się dosyć szybko na trening.
 - Piękna dla kogo się tak stroisz.? Hmm... Zapytał Niall uśmiechając się .
 - Wariat. Dla nikogo .. idę na trning. Powiedziałam jeszcze szybko do Nialla i wziełam torbe.
 - Tak, tak.. A na porzegnanie całusa to już mi nikt nie da . Powiedział udawając załamanego.
Pocałowałam go i to dosyć dłuzszą chwile gdy spojżałam na zegarek było już 12,00.
 - Ymmm. Ja juz musze lecieć .
Niall nie umiał oderwać się od moich ust.
Gdy wychodziłam Niall krzyknoł jeszcze bym pamiętała o dzisiejszej gali. Kompletnie bym zapomniała.
Teraz spiesze się na trening. Gdy doszłam szybko się przebrałam i poszłam na tafle.
 - Dziewczyny, pamiętajcie o dzisiejszym meczu.! Powiedział trener.
"Meczu.!" Pomyślałam ze zdziwieniem.
W sumie faajnie ale co teraz z galą. Po treningku szybko wruciłam do domu.
 - Jestem.! Krzyknełam gdy weszłam do domu.
 - Dziś jest ta gala.? Dorzuciłam tylko szybko.
 -Nie głuptasie jutro. Powiedział Niall witając się
Ja odetchnełam z ulgą.
 - Dziś mam mecz. Przyjdziesz.?
 - Jasne. Odpowiedział Niall.
Szybko zleciał dzień i szybko szykowałam się na trening przed meczowy.
Wziełam jeszcze klucze i wyszłam na mecz. Przebrałam się i szybko weszłam na tafle. Gdy weszłam zobaczyłam że hala jest
strasznie przystrojona.
 - Trenerze .. Dlaczego sala jest tak wystrojona. ?
 - Ymmm. Eeee. Rox ma dziś urodziny. ..
Jakie urodziny pomyślałam no ale cóż .. Nie chcę sie mieszać.
 -Wszystkiego najlepszego. Złożyłam jeszcze życzenia Rox.
 - Emmm .. Heh Dzięki. Odpowiedziała.
Po treningu zaczoł się mecz. Przed meczem strasznie długo grała Tablica wynikowa .. Po chwili na tafle wszedł Niall.
Uklęknoł i spytał.
 - Wyjdziesz za mnie.?
Nie wiedziałam co powiedzieć. Po głowie chodziły mi dziwne myśli
 - To chyba jakiś żart.
 - Nie to nie żart. Odpowiedział zdesperowany Niall.
Ale co mi tam pewnie zaraz się obudze .. ale w sumie gdyby to bylo serio to teeeż bym się cieszyła.
 - Emmmm . Jaaaasne.! Niall stał i pocałował mnie.
Wokół było pełno reporterów . Dziwnie zaczoł mnie boleć brzuch.
 - Gratulacje.! przyszła Rox a potem dziewczyny.
 - Dzięki. Rox ty o wszytkim wiedziałaś prawda..
 - Emm.. Nieheheheee.
Wiedziałam .. Potem weszliśmy na hale gdzie było piękinie . Potem oczywiście pogadałam o tyym z dziewczynami. Tak
zakończył się dzisiejszy dzień. To była najlepsza decyzja w moim życiu.

środa, 7 listopada 2012

Wreszcie przejrzałam na oczy.!!


W szpitalu...

Potem obudziłam się w szpitalu .. Obok siedziała Rox .. strasznie płakała. 
 -Caamil. Prosze obudz się .. zrób to dla mnie dla Daniela . Dla nas wszystkich.Mówiła płacząc.
Po chwili do sali wszedł Niall. Ja ciągle myślałam tylko co z Danielem. 
 - Camil skarbie obudz sie . Usłyszałam szept Niallera.
W sumie nie jesteśmy już razem .. ale nadal go po części Kocham . 
 - Jestem . Powiedziałam uśmiechnięta do nich.
 - Camill.! Przytuliła mnie Rox a potem Niall.
 -Auu boli. Powiedziałam ucieszona.
Pogadaliśmy w prawdzie chwile, ale nie dawała mi spokoju myśl o Danielu .. 
 - Co z Danielem.!? Zapytałam
 - Z nim wszystko okej. To znaczy sama go spytaj.
 -Jak to.?
 - Nie ma go powiedział że dalej tak nie może i poszedł .. 
Łza spłynała mi po policzku .. Nie wiedziałam co mam zrobić .. W sumie lepiej było gdy byliśmy tylko przyjaciółmi. Ale
jak mógł zrobić takie coś .. 
 - Camill ja cię nadal kocham. Powiedział całując mnie w policzek..
 - Szczerze ja ciebie też. Powiedziałam odwzajemniając ten pocałunek.
Zrozumiałam wreszcie że Niall jest w moim życiu najważniejszy to on sprawia tak naprawde że jestem szczęśliwa. Tsaa .. 
Tylko co teraz z Danielem co znaczyło że on nie może ..? Sięgłam jeszcze po telefon i zadzwoniłam do niego.
 - Nie ma takiego numeru.. 
Odzywała się tylko sekretarka . Strasznie szybko udało mu się zmienić numer telefonu .. 
 - Tak szybko zmienił numer wczoraj zaledwie go miał .
 - Camill .. ten wypadek nie wydażył się wczoraj tylko .. Jakieś 3 tygodnie temu . Powiedziała Rox spuszczając głowe na dół.
Teraz już wiem że to nie miało sensu . Może dobrze że się tak stało zrozumiałam że Kocham Nialla.
Mineły dwa dni .. teraz pakuję się i wyjeżdżam do domu do Anglii razem z Niallem.

______________________________________________________

No to tyle na dziś mało teego ale musze się jeszcze pouczyć. Dzięki Rox za dzisiejszy dzień
i przepraszam za gilgotki xd .;* Miłeego czytania Bajoooo.;*

wtorek, 30 października 2012

Miłe dwa dni.:*


Miłe 2 dni.

Następnego dnia obudziłam się o 7. W nocy jakoś nie umiałam zasnąć.. Odbyłam poranną toaletę, zjadłam śniadanie, gdy nagle
zadzwonił mój telefon..
 -Camill..Heej. Właśnie dostałam esemesa w którym Daniel pisze czy nie poszły byśmy z nim i z jego kolegą do kina..
Zapytała Rox.
 -W subie nie mam nic dziś do roboty, czemu nie..Odpowiedziałam.
 -No to super, widzimy się o 17 przed klatką okej.? Zapytała.
 -Okej, no to do zabaczenia. Rozłączyłam się i odłożyłam koomurkę na komodzie.
Zastanawiał mnie tylko jedem fakt.. Jaki to kolega idzie z nami do tego kina.. Ale cóż po co się zamartwiać takim głupstwem.
 Mineło zaledwie pare minut od telefonu Rox, i znowu zadzwonił... Tym razem był to Daniel pewnie chodzi mu o ten wypad
do kina.. 
 -Hej, Camill. Masz ochote pójść do kina..? Zapytał\
 -Yhym. Jasne że tak.. Rox już dzwoniła..heh.. Odpowiedziałam z zadowoleniem że zadzwonił.
Daniel to w dzieciństwie był prawie tylko kolegą, a ja dla niego koleżanką... Prawie. W sumie to ja go zawsze kochałam.
Ale on o niczym nie wiedział.. Dopiero potem Rox przy pewnej rozmowie na skype wygadała sie..xd Ale dziękuję jej za to.
Ponieważ sama bym mu tego nie powiedziała.
Nie wiem co teraz będzie.. Ale ok, jeszcze przed wyjściem poleciałam do sklepu na jakieś małe zakupy.
Potem czas szybko zleciał i szykowałam się do kina. Upiełam włosy w warkocza na boku, założyłam żółte rurki i do tego
szary sweterek. Spytacie teraz pewnie co z Niallem.. Nie mieliśmy dla siebie czasu .. w spokoju się rozstaliśmy i
zostaliśmy przyjaciółmi.
Dobra no więc wziełam jeszcze klucze z komody i zamknełam drzwi. Na dole czekała już na mnie Rox.
 -Heej. Przywitałam się
 - Hej. Odpowiedziała Rox.
 -Idziemy.? Zapytałam.
 -Jasne. Odpowiedziała ponownie i poszłyśmy.
Pod kinem czekali na nas chłopcy .. Daniel przyszedł z dawnym kolegą Kacprem. Rox i ja przywitałyśmy się z nim i weszliśmy
do kina. Po chwili odezwał się Daniel..
 -W sumie mamy jeszcze jakieś pół godziny.. idziemy pochodzić..? Zapytał spoglądając na zegarek w telefonie.
 -Czemu nie. Możemy iść. Odezwałam się. A Rox i Kacper przytakneli głowami.
Poszliśmy do parku. Było miło .. teraz do kina. Poszliśmy a po przednio kupiliśmy jeszcze popcorn. Na początku Daniel usiadł
obok Rox a Kacper obok mnie, ale chłopcy spojżeli na siebie i zamienili się miejscami. Było faanie. W pewnym momęcie
Daniel udawał że ziewa .. haha stary doby podryw..xd Nom więc .. Udawał i położył ręke na moim ramieniu. Ja oparłam 
głowę na jego ramieniu .. Było suuper Rox z Kacprem też jakoś się do siebie miziali ..: )
Po skończeniu filmu poszliśmy jeszcze na mały spacer. Chodziliśmy tak wszyscy i rozmawialiśmy o dzieciństwie.
Po chwili usiedliśmy na ławce. Rozmawałam wtedy z Danielem gdy nagle gdy spojrzeliśmy na Rox i Kacpra oni całowali się..
 - Może zostawimy ich samych..? Zaproponował Daniel.
 -Heh okej, nie przeszkadzajmy im. Odpowiedziałam.
Chodziliśmy z Danielem po parku i rozmawialiśmy co było kiedyś. Gdy nagle temat rozkręcił się na temat nas..
To znaczy o mmnie i o nim .. 
 -Camill posłuchaj.. musze ci coś wreszcie powiedzieć .. Gdy byliśmy mali ciągle mi się podobałaś, a nawet cię Kochałem..
Powiedział do mnie patrząc mi prosto w oczy .. Zamarłam na chwile.. W sumie ja też go kochałam.
  - Jeśli mam być szczera to ja też cię kochałam. Odpowiedziałam uśmiechając się.
  - Tylko że gdy cię zobaczyłem wszystko powruciło. Powiedział całując mnie . Co miałam zrobić . Też go kochałam 
i nie mogłam tego zaprzepaścić. Potem wruciliśmy do Rox i Kacpra . Oni też są ze sobą szczęśliwi. Było super .!

            ***

Następnego dnia obudziłam się dosyc póżno .. była około 10. 
 - O nie .! co ja zrobie.! Pomyślałam przypominając sobie o meczu z hokeja.
Okej nie ma na co czekać. Odbyłam poranna toaletę i poszłam na trening przed meczowy. Troszke się spóźniłam ale cóź.. 
Dobrze że wgl dotarłam. 
 - Camill spóźniłaś się.! Powiedział do mnie trener który właśnie szedł do dziewczyn na tafle.
 -Wiem przepraszam... zapspałam trochę. Odpowiedziałam.
 - Nie obchodzi mnie to dlaczego się spóźniłaś, żyby mi to ostatni raz było, a teraz leć się przebrać i dołącz do nas.
Trener zawsze taki był. Musiał postawić na swoim. Ale cóż taka jego rola. Przywitałam się jeszcze z dziwczynami i zaczyna-
łysmy trening. Sybko to mineło. Potem mecz.
Przed meczem musiałam zadzwonić do Daniela. 
 -Heej. Przyjdziesz na mecz.? Zapytałam witając się.
 -Jasne zaraz będę. Odpowiedział  rozłączając się.
Szybko przebrałam się w inny strój i cała drużyna wkroczyła na lód. 
 "o TO WROCZYŁY BIAŁE ORŁY .! Z numerem 13# Roxanne Tomson, z numerem 34# Camill Belsey."
Zaczoł wymieniać komentator. Szybko strzeliłyśmy 1 gola. Zdobyła go Roxanne. Potem jakaś dziwcczna z Czarnych Lwów 
przywaliła mnie do bandy .. Trochę zabolało ale pomyślałam że policze się z nią po meczu. Na trybunach zobaczyłam 
Daiela. Chciałam jak najlepiej wyjść. Mecz wyszedł dla naszwycięsko . Wygrałyśmy 4:2
 Po meczu poleciałam do niego a on przytulił mnie witając się. Pogratulował mi i wyszliśmy z lodowiska.
Gdy szliśmy trochę zamyśliłam się o dzieciństwie z Danielem, gdy nagle zobaczyłam przed sobą tylko małe światło...


________________________________________________________________________

No to na dziś tyle. Przepraszam że tak długo mnie nie było szkoła i wgl. Sami wiecie. Ja już lece i jak zwykle
Miłego czytania Życzę.:* Bajo.: )

piątek, 14 września 2012


Warszawa, rodzinne miasto.
Nareszcie doleciałyśmy. Rox zadzwoniła jeszcze do Hazzy i powiedziała że doleciała. Ja też musiałam zadzwonić do Nialla,
przed wyjazdem prosił mnie o to więc to zrobie by się nie martwił.
  -Niall? Cześć to ja Camill, doleciałyśmy juz.
  -Hej.dziękuję że zadzwoniłaś, co u was?.
  -Okej, doleciałyśmy bez żadnych komplikacji.
  -To dobrze, ja kończe idę z chłopakami na próbę przed koncertem w Londynie. Pa. Powiedział Niall rozłączjąc sie.
Rox poszła dp siebie a ja do siebie, w prawdzie mieszkałyśmy obok siebie, jak teraz. Razem dorastałyśmy przed tymi
blokami. Zanim wyleciałam postanowiłam zakopać w piaskownicy swoją lalkę, by gdy dorosnę odkopać ją i wziąść do siebie.
Poszłąm więc i ją odkopałam. Zdziwiło mnie to że ona się tak zachowała, ponieważ znając te bloki nic się tu nigdy nie
mogło zachować. No ale cóż myliłam sie. Tyle się tu pozmieniało, na miejsu naszej podwurkowej ławeczki, zrobili jakiś
mały ogródek, klatka cała rozbudowana. To nie to samo, ale ciągle jest nasza piaskownica. Wziełam walizke i poszłam do domu.
Zadzwoniłam na demofon.
  -Halo, dzień dobry policja proszę otworzyć. Powiedziałam do Mamy z zasłoniętym nosem.
  -Dzień dobry już otwieram. Odpowiedziała mama.
Mama zawsze wszystko łykała od kiedy pamiętam. Ale właśnie taką ją Kocham. Zapukałam do drzwi i otwożyła mama.
  -Córeczko co ty tu robisz?! Zapytała zdziwiona ale też zarazem ucieszona mama.
  -Przyleciałam na jakiś czas.
  -Wchoć rozpakój sie.
Potwm przywitałam się z tatą, chwile pogadaliśmy i stwierdziłam ze pójdę się przejść z Rox, pooglądać stare kąty.
Poszłyśmy na małego konika, to była nasza ulubiona karuzela na tym placu zabaw w dzieciństwie. Chuśtałyśmy się gdy nagle,
podszedł do mnie jakiś chłopak, miał dłuższe włosy i uśmiech ktury z kąś znałam.
  -Camill, Rox to wy?!Zapytał.
  -Tak! Łukasz to naprawde ty!? Przywitała się Rox.
  -Tak. Camill pamiętasz mnie? Zpytał ponownie.
  -Jak bym mogła zapomnieć?, chłopaka w którym bójałam się po uszy gdy byłam 13-latką.. Odpowiedziałam śmiejąc się.
Potem wszystcy poszliśmy na skate park. Tsaa.. te stare rampy na których jeźdźiłyśmy z Rox na BMX-ach.
Stare dobre czasy. Nawet zachowały się nasze graffiti. Namalowałyśmy tam sprejami gdy miałyśmy zalednie 14 lat. Teraz
po 4 latach wszystko się zachowało. Razem z Rox i Łukaszem poszłyśmy na ławkę obok flamingów. Kiedy rozmawialiśmy,
podszedł do nas następny chłopak tym razem wiedziałam kto to jest. Był to Daniel przez którego w dzieciństwie płakałam
nocami, ponieważ nigdy nie miałam odwagi podejść do niego i zagadać.
  -Heej. Przywitał się.
  -Hej. Odwzejemniliśmy to z Łukaszem i Rox.
  -Co wy tu robicie?
  -Przyjechałyśmy z Rox odwiedzić stare kąty.Odpowiedziałam.
Potem Daniel z Łukaszem chcieli nas zaciągnąć na BMX-y.
  -Nie ja nie wsiąde. Powiedziała Rox.
  -Ja też nie, nie jeźdźiłam od jakichś 4lat. Powiedziałam sprzeciwiając się.
  -Siadajcie fajnie będzie. Powiedzieli chłopakcy.
Oczywiście my głupie wsiadłyśmy ale ja oczywiście niezdara 2 razy zleciałam. Rox z resztą też. Po całym spotkaniu
wymieniliśmy się numerami i chłopcy nas odprowadzili do domu. Było świetnie. Nie ma to jak odwiedzić stare kąty.

___________________

Heej. Przepraszam że tak długo nie było opowiadania, ale zaczeła sie szkola, a mialam juz 3 kartkowki. No to jak zwykle zyczę milwgo czytania.(dobijemy do 50?)

poniedziałek, 3 września 2012


Oczami Rox.
Po koncercie moje życie obruciło sie do góry nogami. A więc ze mną było tak jak praktycznie z Camill Hazzę poznałam
na koncercie. Poprosił mnie o nr.telefonu bym zostawiła mu obok schodów. Na następny dzień zadzwonił do mnie bysmy
sie spotkali w parku. Gdy przyszłam Harry już tam na mnie czekał.
  -Hej.Przywitał się ze mną.
  -Hej.Odpowiedziałam.
  -No to idziemy gdzieś?. Zapytał.
  -Nom. Gdzie?.
  -Pochodzić po parku.?
  -Okej.
Razem z Hazzą opowiadaliśmy o sobie.Myślałam że jest przemądrzały, no ale jak widać pomyliłąm się.
Po całym spotkaniu wróciłam do domu. Potem poszłam do Camill. Siedziałyśmy i nie mogłyśmy uwierzyć w to co sie dzieje.
Jak to możliwe że poznałyśmy tak wielkie gwiazdy. No ale cóż, fajnie ich znać i uważam to za nasze szczęście.
Na następny dzień, wstałam rano odbyłam poranną toaletę i poszłam z Camill do parku.
  -Hej. Przywitała się ze mną.
  -Hej odpowiedziałam.
  -Co ty na to byśmy wyleciały na jakiś czas do Polski?. Zaproponowała.
  -Dlaczego nie?.Pomyślałam że to nie zły pomysł.
  -Okej to ja musze lecieć załatwie nam bilety na jutro rano ok?.
  -Okej. Ale musze jeszcze powiedzieć o tym Hazzie. Odpowiedziałam.
  -Okej to ja lece. Pa. Powiedziała żegnając się ze mną.
Fajny pomysł z tym wyjazdem, ale musze powiedomić o tym Hazze, no a przy najmniej wypadało by. Wieczorem poszłam do niego.
Harry dopytywał dlaczego?, że będzię tęsknił. Ale ja też potrzebowałam wylecieć. W Polsce mam swoją rodzine. Mama pewnie
oszaleje z radości gdy mnie zobaczy. W prawdzie dzwoniłyśmy do siebie, rozmawiałyśmy przez skypa ale to nie to samo.
Gdy wruciłam do domu od Harrego, miałam 2 nieodebrane połączenia. Oba były do Camill. Zadzwoniłam do niej i zapytałam o
co chodzi.
  -Hej. Co się stało że dzwoniłaś?. Zapytałam.
  -Hej. Chciałam Cię poinformować że wylkot mamy jutro rano o 6,30.
  -Okej, dzięki.Odpowiedziałam
  -No to spotykamy się o 6,00 obok mojego auta.?
  -Ale jak ty tam chcesz zostawić auto, przecierz wylatujemy na jakiś czas.
  -Ok, no to zadzwonie do Nialla może nas podwiezie.
  -Okej, no to 6,00 pod blokiem?.
  -Ok, pa. Powiedziała Camill rozłączjąc się.
Rano nie umiałam się dobudzić. Wczoraj dosyć długo się pakowałam i to chyba przez to. Była już 5,50. Szybko się zrobiłam i
zeszłam na dół. Camill czekała już na mnie z Niallem i co dziwniejsze z Harrym i resztą chłopaków. Gdy jechaliśmy na
lotnisko, poznałyśmy trochę bardziej chłopaków.
  -Rox hmmm... Dużo to tobie słyszeliśmy. Harry ciągle o tobie mówi. Odezwał się Liam.
  -Zamknij się, młotku. Powiedział Harry.
Ja cicho się zaśmiałam i w mgnienu oka byliśmy już na lotnisku. Wyszliśmy z auta i pożegnałyśmy się z chłopakami.
  -Gdy tylko dolecicie zadzwońcie okej.? Powiedział Niall.
  -Ok. Odpowiedziała Camill.
Potem poszłyśmy z Camill do samolotu i spokojnie doleciałyśmy. Nie mówiłam o tej wizycie Mamie. Chce by była to
niespodzianka.

_______________________________

No to po rozpoczęciu. Teraz 1 gimnazjum. Masakra. Ale mamy ładnych chłopaków teraz omniom. Miłego czytania. Rox :)

niedziela, 2 września 2012

Cz.2


=
Gdy wruciłam do domu, spojrzałam na telefon, było 6 nie odebranych połączeń i 2 sms-y. W pierwszym sms-sie napisane było
''Hej.Dzwoniłem ale nie odbierałaś. Gdy już będziesz, prosze zadzwoń, bo zależy mi na spotkaniu. Niall.''
Nie wiedziałam co powiedzieć. To był Niall Horan. Odłożyłam telefon, i stwierdziłam że zadzwonie do niego jutro.
Kiedy była już 22.00, zadzwonił mój telefon nie chciało mi się odebrać więc nie odbierałam. Telefon dzwonił jeszcze 2
razy za 3 razem odebrałam.
  -Hej. Tutaj Niall. Coś się stało że nie odbierałaś?.Zapytał.
  -Hej. Nic się nie stało, wszystko jest okey. Odpowiedziałam.
  -To dobrze bo się martwiłem. A tak po za tym masz jutro czas?. Zapytał.
  -Jutro?. Raczej tak. Odpowiedziałam zdziwiona.
  -Mogę Cię zaprosić do Parku nad jeziorem?
  -Jasne. O której?Zapytałam
  -17,00 Przy fontannie.
  -Ok. To do zobaczenia. Odpowiedziałam rozłączając się.
Jestem umówiona z Niallem Horanem. Dalej w to nie dowierzam. Położyłam się spać. Nie wiem kiedy zasnełam, ale obudziłam sie
dopiero na zajutrz. Wstałam, zaliczyłam poranną toaletę, zjadłam jakieś śniadanie i poszłam do Rox. Posiedziałyśmy chwile,
pogadałyśmy i oczywiście musiałam pochwalić sie tym że ide na spotkanie z Niallem. Rox też była szczęśliwa ponieważ do niej
zadzwonił Harry. Po sotkaniu z Rox poszłąm do domu. Wziełam kluczyki od samochodu i pojechałam jeszcze na jakieś zakupy.
. Gdy wruciłam szybko założyłam rurki, t-shirt,lekko się pomalowałam i poszłam na spotkanie. Niall czekał już na mnie obok
fontanny.
-Hej. Powiedział.
-Hej. Odpowiedziałam.
- Idziemy się gdzieś przejść?
-Yhym, możemy iść.
Chodziliśmy tak z Niallem, aż wkońcu usiedliśmy przy jeziorku. Było super razem puszczaliśmy tak zwane ''kaczki'',
śmialiśmy się, opowiadaliśmy o sobie i wygłupialiśmy. Gdy tak wszytsko fajnie się układało, usłyszeliśmy piski:
- To Niall, Niall Horan, aaaaaaaaaa..Krzyczały jego fanki.
Niall chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy do jego domu. Jeszcze chwile posiedzieliśmy, wypiliśmy herbatę i poszłam już.
Niall pozdziękował mi za ten wieczór całując mnie w policzek. Ten dzień był uwarzam za udany.
Nigdy go nie zapomnę.

_________________________________________
No to macie kolejną część. Szczęśliwa po udanym dniu z Rox dziekuję;**

sobota, 1 września 2012

Cz.1



Zaczeło się od koncertu. właśnie leżałam na łóżku gdy nagle zadzwonił telefon.
  - Camill ?. Hej, tu Rox mam bilety nA ONE, ONE... Nie umiała dokończyć.
  -Na jakie one ?. Dziewczyno uspokój sie. Powiedziałam do Rox.
  -Jak mam sie uspokoić skoro mam 2 bilety na one direction?!.Odpowiedziała po chwili.
Nie mogłam w to uwierzyć z kąd ona je wzieła... ale nie ważne.
  -Że co!.To jest nie możliwe! Aaaaa..Zaczełam się drzeć.
  -I Ty idziesz ze mną! Powiedziała po chwili.
  -Jak ja ci sie odwdzięcze ..?!.
  -Nie ma sprawy. A teraz przyjd do mnie bo trzeba wszystko obmówić.
-Okej zaraz będę daj mi 5min. Odpowiedziałam rozłączając się.
Nie wiedziałam co robić właśnie spełniło sie jedno z moich marzeń. Rox to moja nalepsza przyjaciółka, razem bawiłyśmy sie w piaskownicy. Znamy sie od małego.
W prawdzie spełniło sie moje największe marzenie jakim było pójście na koncert one direction. Okej ale wróćmy do tego co się działo potem.'
Zapókałam do Rox.
  -Hej. Powiedziałam
  -Hej. Wejdz.Odpowiedziała Rox tak szczęśliwa, jak nigdy do tąd.
Usiadłyśmy na łóżku i gadałyśmy.
  -Jak to się stało że zdobyłaś te 2 bilety?.Zapytałam Rox.
  -Moja koleżanka jest ich menadżerką. Dowiedziałam się o tym przed wczoraj. Gdy rozmawiałyśmy zapytała czy ich lubię. Odpowiedziałam że tak, a ona na drógi dzień
  przyniosła mi 2 bilety. Odrazu pomyślałam o tobie byśmy poszły. Mamy nie daleko, dojedziemy w 5 min na stadion. Opowiedziała mi Roxanne.
  -Ok, a kiedy jest ten koncert?
  -Jutro o 16.00.Odpowiedziała.
  -Okej, ja spadam będę musiała jeszcze zobaczyć do szafy.:) W co ja się ubiorę..? Powiedziałam do Rox i poszłam.
Na następny dzień Rox zadzwoniła do mnie i powiedziała, że będzie na mnie czekała o 15.20 na dole koło jej auta. Nie mogłam sie doczekać. Byłą już 15,00. Szybko
założyłam niebieski t-shirt w paski, granatowe rurki, czerwone vansy i bejsbolówkę. Włosy umiełam w wysoki kok. Wziełam torebkę, telefon, kluczyki i wyszłam.
Rox czekała już na mnie koło auta.
  -Hej. Wsiadaj. Przywitała sie Rox.
  -Hej. Odpowiedziałam wsiadając do jej samochodu.
Całą drogę nawijałyśmy o chłopakach. Myśle że każda z nas zna 5 ślicznych chłopaków z One Direction, więc nie będę ich opisywała.
Gdy dojechałyśmy doszłyśmy nawet pod samą scenę. Miałyśmy świetny widok na chłopaków.Śpiewałyśmy z Rox wszystkie ich piosenki.
Kiedy śpiewali piosenkę ''moments'', każdy zapraszał jakąś dziewczyne na scenę i śpiewał tak jak by dla niej. Wszystkie dziewczyny darły się jak opentane, tylko
ja z Rox jeszcze byłyśmy trochę normalne. Wśrud tych wszystkich dziewczyn, stałyśmy jak osłupiałe gdy Niall z Harrym spojżeli na nas i zawołali na scene.
Nie wiedziałyśmy co zrobić. Zeszli po nas i zaprowadzili na kżesła na scenie. To było piękne. Na koniec dostałam od Nialla kwiaty i powiedział mi do ucha
bym napisała swój nr.ten, i zostawiła go obok schodów. Nie umiałam nic z siebie wydusić. Po całym koncercie pochwialiłam sie Rox ale ona też była tak podekscytowana
tym że poprosił ją o to samo Hazza.
Na następny dzień wstałam i zaliczyłam poranną toaletę. Zjadłam płatki z mlekiem i poszłam sie przejść po parku. Idąc zobaczyłam znajomą twarz. Był to Kacper.
Kacper to dobry kolega z dzieciństwa. Nie wiedziałam że go tu spotkam w końcu to Los Angeles. Znajomych z Polski nie spotyka sie tu dziennie.
  -Hej. Cammil to ty? Zapytał chłopak.
  -Kacper!? Hej. Odpowiedziałam
  -Co ty tu robisz zapytałam po chwili.
  -Przyjechałem na studia. A Ty co tu robisz?. Zapytał.
  -W pradzie to samo co Ty.
  -Idziemy się gdzieś przejść?. Zaproponował.
  -Jasne. Opowiedziałam.
Pochodziliśmy chwile z Kacprem, pogadaliśmy, a potem poszliśmy na kawe. Było świetnie. Te dwa dni uważam za najlepsze dni w moim życiu, najpierw koncer a potem to
spotkanie z kolegą z dzieciństwa.

__________________________________________________________________________

Hej. Dopiero zaczynam więc proszę o wyrozumiałość. Bloga założyłam z powodu mojej przyjaciółki
która poprosiła mnie o to. Tak więc życzę miłego czytania i prosze o komentarze ;)