Zaczeło się od koncertu. właśnie leżałam na łóżku gdy nagle zadzwonił telefon.
- Camill ?. Hej, tu Rox mam bilety nA ONE, ONE... Nie umiała dokończyć.
-Na jakie one ?. Dziewczyno uspokój sie. Powiedziałam do Rox.
-Jak mam sie uspokoić skoro mam 2 bilety na one direction?!.Odpowiedziała po chwili.
Nie mogłam w to uwierzyć z kąd ona je wzieła... ale nie ważne.
-Że co!.To jest nie możliwe! Aaaaa..Zaczełam się drzeć.
-I Ty idziesz ze mną! Powiedziała po chwili.
-Jak ja ci sie odwdzięcze ..?!.
-Nie ma sprawy. A teraz przyjd do mnie bo trzeba wszystko obmówić.
-Okej zaraz będę daj mi 5min. Odpowiedziałam rozłączając się.
Nie wiedziałam co robić właśnie spełniło sie jedno z moich marzeń. Rox to moja nalepsza przyjaciółka, razem bawiłyśmy sie w piaskownicy. Znamy sie od małego.
W prawdzie spełniło sie moje największe marzenie jakim było pójście na koncert one direction. Okej ale wróćmy do tego co się działo potem.'
Zapókałam do Rox.
-Hej. Powiedziałam
-Hej. Wejdz.Odpowiedziała Rox tak szczęśliwa, jak nigdy do tąd.
Usiadłyśmy na łóżku i gadałyśmy.
-Jak to się stało że zdobyłaś te 2 bilety?.Zapytałam Rox.
-Moja koleżanka jest ich menadżerką. Dowiedziałam się o tym przed wczoraj. Gdy rozmawiałyśmy zapytała czy ich lubię. Odpowiedziałam że tak, a ona na drógi dzień
przyniosła mi 2 bilety. Odrazu pomyślałam o tobie byśmy poszły. Mamy nie daleko, dojedziemy w 5 min na stadion. Opowiedziała mi Roxanne.
-Ok, a kiedy jest ten koncert?
-Jutro o 16.00.Odpowiedziała.
-Okej, ja spadam będę musiała jeszcze zobaczyć do szafy.:) W co ja się ubiorę..? Powiedziałam do Rox i poszłam.
Na następny dzień Rox zadzwoniła do mnie i powiedziała, że będzie na mnie czekała o 15.20 na dole koło jej auta. Nie mogłam sie doczekać. Byłą już 15,00. Szybko
założyłam niebieski t-shirt w paski, granatowe rurki, czerwone vansy i bejsbolówkę. Włosy umiełam w wysoki kok. Wziełam torebkę, telefon, kluczyki i wyszłam.
Rox czekała już na mnie koło auta.
-Hej. Wsiadaj. Przywitała sie Rox.
-Hej. Odpowiedziałam wsiadając do jej samochodu.
Całą drogę nawijałyśmy o chłopakach. Myśle że każda z nas zna 5 ślicznych chłopaków z One Direction, więc nie będę ich opisywała.
Gdy dojechałyśmy doszłyśmy nawet pod samą scenę. Miałyśmy świetny widok na chłopaków.Śpiewałyśmy z Rox wszystkie ich piosenki.
Kiedy śpiewali piosenkę ''moments'', każdy zapraszał jakąś dziewczyne na scenę i śpiewał tak jak by dla niej. Wszystkie dziewczyny darły się jak opentane, tylko
ja z Rox jeszcze byłyśmy trochę normalne. Wśrud tych wszystkich dziewczyn, stałyśmy jak osłupiałe gdy Niall z Harrym spojżeli na nas i zawołali na scene.
Nie wiedziałyśmy co zrobić. Zeszli po nas i zaprowadzili na kżesła na scenie. To było piękne. Na koniec dostałam od Nialla kwiaty i powiedział mi do ucha
bym napisała swój nr.ten, i zostawiła go obok schodów. Nie umiałam nic z siebie wydusić. Po całym koncercie pochwialiłam sie Rox ale ona też była tak podekscytowana
tym że poprosił ją o to samo Hazza.
Na następny dzień wstałam i zaliczyłam poranną toaletę. Zjadłam płatki z mlekiem i poszłam sie przejść po parku. Idąc zobaczyłam znajomą twarz. Był to Kacper.
Kacper to dobry kolega z dzieciństwa. Nie wiedziałam że go tu spotkam w końcu to Los Angeles. Znajomych z Polski nie spotyka sie tu dziennie.
-Hej. Cammil to ty? Zapytał chłopak.
-Kacper!? Hej. Odpowiedziałam
-Co ty tu robisz zapytałam po chwili.
-Przyjechałem na studia. A Ty co tu robisz?. Zapytał.
-W pradzie to samo co Ty.
-Idziemy się gdzieś przejść?. Zaproponował.
-Jasne. Opowiedziałam.
Pochodziliśmy chwile z Kacprem, pogadaliśmy, a potem poszliśmy na kawe. Było świetnie. Te dwa dni uważam za najlepsze dni w moim życiu, najpierw koncer a potem to
spotkanie z kolegą z dzieciństwa.
__________________________________________________________________________
Hej. Dopiero zaczynam więc proszę o wyrozumiałość. Bloga założyłam z powodu mojej przyjaciółki
która poprosiła mnie o to. Tak więc życzę miłego czytania i prosze o komentarze ;)